Społeczeństwo
Adwokatka łamiąca zakazy. Sąd kolegów chciał jej dać małą karę pieniężną, interweniował minister Żurek
Opublikowano
2 godziny temu-
przez
Andrzej ŁapaAdrianny W., adwokat z Częstochowy, jeździła pijana i łamała sądowe zakazy prowadzenia pojazdów. Mimo kolejnych wyroków nadal wykonuje zawód adwokata. Jak sprawdził brd24.pl po drugim przestępstwie drogowym sąd dyscyplinarny adwokatury chciał ją ukarać grzywną w kwocie trzykrotności minimalnego wynagrodzenia. Dopiero po interwencji ministra sprawiedliwości karę zwiększono do… trzech miesięcy zakazu wykonywania zawodu

O adwokat Adriannie W. zrobiło się głośno, gdy tydzień temu wpadła samochodem na plac przed galerią handlową w Częstochowie. Portal brd24.pl wówczas prześwietlił jej przeszłość. Okazało się, że od dawna ma sądowy zakaz prowadzenia pojazdów, który złamała już nie po raz pierwszy.
We wrześniu 2020 r. została skazana za prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwości. I wówczas już sąd orzekł wobec niej aż dziesięcioletni zakaz prowadzenia pojazdów. Nie powstrzymało jej to jednak przed ponownym wsiadaniem za kierownicę. W grudniu 2022 r. zapadł kolejny wyrok, tym razem za złamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów. Adrianna W. otrzymała następny, pięcioletni zakaz.
Samorząd adwokatów chciał tylko kary pieniężnej, interweniował minister
Mimo tak poważnych przestępstw drogowych Adrianna W. – która wcześniej robiła karierę w spółkach skarbu państwa – wciąż pozostaje w rejestrze adwokatów, jako wykonująca zawód.
Portal brd24.pl próbował sprawdzić, jakie konsekwencje spotykały ją ze strony Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie, do której należy. Nie dowiedzieliśmy się do dziś, jaką karę dostała po wyroku za jazdę w stanie nietrzeźwości. Przedstawiciele ORA poinformowali, że akta Adrianny W. znajdują się w Wyższym Sądzie Dyscyplinarnym i dopiero po ich zwrocie będzie możliwe udzielenie odpowiedzi na to pytanie.
Wiadomo za to, że za drugie przestępstwo na drodze – złamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów i wyrok za to w 2022 r. – adwokatka z Częstochowy została ukarana trzymiesięcznym zawieszeniem w czynnościach zawodowych. – Warto podkreślić, że kara zawieszenia w czynnościach zawodowych jest drugą pod względem surowości karą przewidzianą w katalogu kar dyscyplinarnych. Surowszą sankcją jest już tylko wydalenie z adwokatury – podkreślała w rozmowie z brd24.pl mec. Maria Sankowska-Borman, rzeczniczka prasowa ORA w Warszawie.
Portal brd24.pl ustalił, że zawodowy samorząd adwokatów chciał za to dla Adrianny W. dużo łagodniejszej kary. Po prowadzeniu w stanie nietrzeźwości i złamaniu sądowego zakazu prowadzenia pojazdów sąd dyscyplinarny chciał ukarać adwokat karą… trzykrotności minimalnego wynagrodzenia obowiązującego w dacie popełnienia przewinienia, czyli 29 listopada 2021 r. Zatem koledzy uznali, że wystarczającą karą będzie zapłata 9 tys. zł. Adrianna W. miała też dostać „zakaz wykonywania patronatu na czas trzech lat”.
Na taką karę nie zgodził się minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Wskazał na „rażącą niewspółmierność kary wymierzonej obwinionej w stosunku do stopnia społecznej szkodliwości popełnionego deliktu dyscyplinarnego i stopnia winy adwokat.”
Minister nie ograniczył się przy tym do samego zaskarżenia orzeczenia. Zażądał wymierzenia konkretnej, surowszej kary .
„Minister Sprawiedliwości […] wniósł o zmianę zaskarżonego orzeczenia poprzez wymierzenie adwokat kary zawieszenia w czynnościach zawodowych na czas sześciu miesięcy oraz orzeczenie dodatkowo zakazu wykonywania patronatu na czas 5 lat” – poinformował brd24.pl resort.
Ostatecznie sąd dyscyplinarny adwokatury orzekł karę zawieszenia w czynnościach zawodowych o połowę niższą niż proponował minister.
Prokuratura chciała teraz aresztu, sąd się nie zgodził
Tymczasem Adrianna W. jeździła dalej. W sierpniu 2026 r. Sąd Rejonowy w Częstochowie ponownie skazał ją prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwości. Tym razem wymierzył jej karę sześciu miesięcy pozbawienia wolności oraz dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Wyrok ten nie jest jeszcze prawomocny.
Mimo kolejnego wyroku 19 października Adrianna W. wsiadała za kierownicę BMW i w centrum Częstochowy przejechała przez chodnik i torowisko tramwajowe, a następnie wjechała na plac przed domem handlowym. W miejscu, w którym każdego dnia poruszają się piesi, mogło dojść do tragedii.
Tym razem – według prokuratury – miała być trzeźwa. Zgłaszała jednak, że źle się czuje i odwieziono ją do szpitala w Częstochowie. Tam lekarze nie pozwalali jej przesłuchać, choć jako dziennikarze brd24.pl dodzwoniliśmy się do niej i rozmawiała z nami przez telefon.
Adrianna W. została przesłuchana dopiero po tygodniu, w piątek (23 października). – Złożyliśmy do sądu wniosek o jej tymczasowe aresztowanie, jednak sąd uznał, że wystarczający będzie dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju – informuje brd24.pl prokurator Tomasz Ozimek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie. – Złożymy zażalenie na tę decyzję, uważamy, że istnieje obawa mataczenia, w dodatku kierująca pokazała, że ignorowała do tej pory zakazy prowadzenia pojazdów – zapowiada.
Andrzej Łapa




