Były szef Urzędu Morskiego w Darłowie prowadził auto mając 1,8 promila. Sędzia umorzyła postępowanie i nie zabrała mu nawet prawa jazdy. Po materiale brd24.pl prokuratura zaskarży tę decyzję. Tymczasem Mirosław Sz. zjawił się na komisariacie i zażądał oddania prawa jazdy. Policja się jednak nie ugięła
Tę sprawę nagłośnił Kanał Zero i brd24.pl . Pokazaliśmy kuriozalną decyzję Sądu Rejonowego w Sławnie, dzięki której pijany kierowca (ponad 1,8 promila) złapany w Darłowie nie dostał żadnej kary – jego sprawę warunkowo umorzono. Nie stracił nawet prawa jazdy, nie stracił samochodu.
Kierowcą okazał się były szef Urzędu Morskiego w Darłowie – Mariusz Sz. Kiedy rozmawiał o tej sprawie z brd24.pl był dość pewny siebie. Twierdził, że musi tylko udać się do starostwa, żeby swoje prawo jazdy odzyskać. Bowiem wyrok, w którym sędzia Anna Zielińska umorzyła postępowanie i nakazała mu tylko zapłatę 5 tys. zł nawiązki na Fundusz Sprawiedliwości oraz pokrycie kosztów sądowych, uprawomocnił się po trzech dniach od jego wydania.
Jednak po dziennikarskich publikacjach brd24.pl i Kanału Zero, prokuratura uznała, iż ta sprawa nie powinna się zakończyć warunkowym umorzeniem. Śledczy uważają, że nie została zachowana procedura i prokurator rejonowy nie miał możliwości zapoznać się z orzeczeniem sądu przed jego uprawomocnieniem. Prokuratura Okręgowa w Koszalinie twierdzi, że jeśli te informacje się potwierdzą, będzie chciała skorzystać z nadzwyczajnych środków zaskarżenia wyroku wobec Mirosława Sz.
Pokajał się w sieci, a od policji zażądał oddania prawa jazdy
Po publikacjach Mariusz Sz. wysłał oświadczenie do mediów, w którym przeprosił za to, że jeździł samochodem pijany.
„Decyzja o prowadzeniu samochodu pod wpływem alkoholu była najgorszą decyzją w moim życiu. Nie znajduję słów usprawiedliwienia i słów, którymi mógłbym wyrazić, jak bardzo jest mi przykro i jak bardzo wstydzę się tej decyzji” – napisał.
Jak ustalił portal brd24.pl Mariusz Sz. w tym tygodniu pojawił się na komisariacie policji w Darłowie. Zażądał oddania mu uprawnień do kierowania samochodem. Tu spotkała go jednak niespodzianka – opór policjantów. Uprawnień do kierowania mu nie oddali.
– W poniedziałek kierujący stawił się w Komisariacie Policji w Darłowie. Prawo jazdy nie zostało mu zwrócone – potwierdza w rozmowie z brd24.pl asp. szt. Kinga Warczak, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Sławnie.
Z nieoficjalnych informacji, do których dotarł portal brd24.pl wynika, że Mariusza Sz. ta postawa policjantów rozsierdziła. Denerwował się i wskazywał, że ma wyrok sądu, w którym sędzie nie zdecydowała się zakazać mu prowadzenia pojazdów. – A niech mi pan pokaże, gdzie w tym wyroku jest napisane, że mam panu oddać prawo jazdy – usłyszał od policjanta.
– Prawo jazdy nie zostanie zwrócone sprawcy tylko na podstawie informacji od sprawcy, że ma prawomocny wyrok, w którym nie orzeczono wobec niego zakazu prowadzenia pojazdów – komentuje adw. Mateusz Weredyński z kancelarii Weredyńscy Adwokaci. – Gdy zapada wyrok, to sąd który wydał ten wyrok, stwierdza, czy jest on prawomocny. Jeśli nie wpłynęły w terminie wnioski o uzasadnienie tego wyroku, sąd stwierdza jego prawomocność. Następnie sąd kieruje wyrok do wykonania. W takiej sprawie częścią wykonania wyroku jest zwrot dokumentu prawa jazdy, ponieważ zatrzymano prawo jazdy, ale w wyroku nie orzeczono zakazu prowadzenia pojazdów żadnej kategorii. Faktyczny zwrot prawa jazdy następuje na podstawie informacji z sądu przekazanej Policji (poprzedzonej wydaniem postanowienia o zwrocie prawa jazdy, jeśli wcześniej prawo jazdy również zatrzymano postanowieniem prokuratora albo sądu). W praktyce zwrot prawa jazdy następuje bez udziału sprawcy, a sprawca dowiaduje się o zwrocie prawa jazdy na podstawie informacji z aplikacji mObywatel, w której „znika” informacja o zatrzymaniu prawa jazdy.