Młody człowiek wrzucił do Internetu film z przejażdżki autostradą A4. Jako pasażer nagrał, że kierowca wiózł go 320 km/h. Prokuratura zatrzymała jego auto. Chce stawiać zarzuty związane ze spowodowaniem zagrożenia katastrofą
Do tej pory jazda ze skrajnymi prędkościami po polskich drogach szybkiego ruchu zazwyczaj kończy się mandatem od policji. Nawet w nowych przepisach, które wejdą w życie w tym roku, minister infrastruktury wykluczył autostrady i ekspresówki z tych dróg, na których będzie się tracić uprawnienia na 3 miesiące za przekroczenie dopuszczalnej prędkości o ponad 50 km/h.
Polacy mają jednak dość potencjalnych morderców drogowych. I masowo oburzają się na takich kierowców. Ci jednak co jakiś czas się pojawiają i na dodatek prezentują swoje wyczyny w sieci.
320 km/h na autostradzie, prokuratura zabezpieczyła BMW
Niedawno młody człowiek pochwalił się nagraniem z autostrady A4. Jechał jako pasażer i nagrywał, że kierowca pędzi aż 320 km/h. Profil Służby w akcji na X pokazał to nagranie i oznaczył policję. Ta szybko zajęła się sprawą.
Chorzowscy policjanci poinformowali dziś, że od razu zabezpieczyli nagranie i po jego analizie ustalili pojazd i dotarli do jego właściciela oraz pasażera, który nagrywał piracką jazdę.
Prokuratura w Chorzowie rozpoczęła w tej sprawie postępowanie przygotowawcze. Śledczy uważają, że kierowca mógł naruszyć art. 174 Kodeksu karnego – czyli spowodować bezpośrednie niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym. Dlatego zabezpieczyła BMW, którym wykonywano szarzę na autostradzie A4.
Decyzją prokuratury pojazd został zabezpieczony jako dowód w sprawie. Prowadzone jest postępowanie przygotowawcze w kierunku czynu z art. 174 Kodeksu karnego, tj. sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym.
Policja, pod nadzorem prokuratury, realizuje dalsze czynności procesowe, których celem jest pełne wyjaśnienie okoliczności tego zajścia oraz jednoznaczne ustalenie osoby kierującej pojazdem. „Decyzją prokuratury pojazd został zabezpieczony jako dowód w sprawie” – poinformowała Śląska Policja.
Autor nagrania zamieścił w sieci filmy, na których pokazał odholowanie BMW. Denerwuje się na nim, że auto stanie na parkingu, na którym… inni ludzie „będą mieli dostęp” do pojazdu. Na nagraniu przyznaje też, że nie pierwszy raz miał kłopoty na drodze i „miał kilka spraw o tematyce samochodowej”. Zaznacza, że wówczas „jakoś samochód nie był konfiskowany”.
Szarża prokuratury skończy się mandatem?
Jak wynika z poprzednich takich spraw kierowców rozwijających gigantyczne prędkości, w polskim stanie prawnym zarzutów o zagrożenie katastrofą w ruchu lądowym nie udaje się prokuratorom utrzymać.
Jedną z ostatnich spektakularnych porażek organów ścigania w podobnej sprawie był przykład youtubera „Mr.Badass”, który latem ubiegłego roku pokazał w sieci, jak rozpędza BMW do ponad 300 km/h.
Po nagłośnieniu jego sprawy, policja zareagowała błyskawicznie. Zatrzymała dwóch mężczyzn i zabezpieczyła ten samochód. „W związku z informacjami pojawiającymi się w przestrzeni medialnej przedstawiającymi brawurową jazdę kierowcy BMW ulicami Warszawy informujemy, że w tej sprawie stołeczni policjanci zatrzymali dzisiaj dwóch mężczyzn, obywateli Polski w wieku 38 i 33 lat. Dodatkowo policjanci zabezpieczyli pojazd marki BMW oraz sprzęt służący do rejestracji i publikacji nagrań ze zdarzenia. Czynności w toku” – informowała na X Komenda Stołeczna Policji.
Miesiąc później prokuratura poinformowała o…. umorzeniu postępowania. Śledczy ze stolicy uznali, że kierowca nie popełnił przestępstwa sprowadzenia bezpośredniego zagrożenia katastrofą w ruchu drogowym. Bowiem zgodnie z polskim prawem w takim przypadku musi występować realne zagrożenie dla większej liczby osób. Prokuratura sprawę umorzyła i przekazała na powrót policji – ta mogła 33-letniego youtubera ukarać jedynie za wykroczenie dotyczące przekroczenia dozwolonej prędkości.
Łukasz Zboralski