Społeczeństwo
Zakłócił proces Majtczaka. Sam jeździ jak pirat i ktoś zgłosił go na policję
Opublikowano
1 godzinę temu-
przez
luzCzłowiek, który zakłócił ostatnią rozprawę w sprawie Sebastiana Majtczaka, w sieci pokazuję, że jeździ samochodem stwarzając zagrożenie dla innych. Ktoś zgłosił go na policję

Podczas ostatniej rozprawy Sebastiana Majtczaka, oskarżonego o spowodowanie tragedii na autostradzie A1, sprawę zakłócił mężczyzna z widowni. Wykrzykiwał do biegłych, że nie znają się na tym, co robią i nawet próbował uciszyć sąd. Uciekł z sali, gdy ruszyli do niego policjanci.
Mężczyzna ten pod własnym nazwiskiem publikuje szokujące treści na Facebooku. Nie tylko zamieszcza tam wpisy o tym, że winne były głównie ofiary Majtczaka. Pisał też np., że uzasadnienie skazania innego drogowego bandyty – Łukasza Żaka – było „mową nienawiści” wobec kierowców:
„Sędzia Maciej Mitera wygłaszając wyrok Łukasza Żaka dopuścił się mowy nienawiści i nawoływania do nienawiści wobec kierowców jeżdżących 200km/h po mieście. Prawo zakazuje ograniczeń na tej drodze, a winą był alkohol! Nikt nie jest ponad Konstytucją!” – taki post zamieścił w lipcu tego roku.
Najbardziej niepokojące są jednak wpisy tego kierowcy, w których twierdzi, że jeździ z gigantycznymi prędkościami po polskich drogach. W jednym z nich przyznawał, że rozpędza się do 180 km/h i to nie na autostradzie:
„Ja pierdolę co sie dzieje w tym kraju🥴
Jedzie sobie człowiek 180 i na środku drogi nr 571 stoi barierka i zakaz ruchu, bez ostrzeżenia, trzeba mieć dobre hamulce i wzrok, ciekawe jak w nocy”
Ten użytkownik Facebooka zamieszcza też filmu, których treść przyprawia o dreszcze. Bo pokazana na nich jazda to skrajne łamanie zasad, groźne dla innych ludzi na drogach.
Jeden z takich filmów zamieścił zaledwie dwa dni temu. To nagranie z przejazdu autostradą A1 w miejscu, gdzie Sebastian Majtczak doprowadził do tragedii. Kierowca jedzie tam dużo za szybko na samym węźle autostrady, a potem w niebezpieczny sposób wyprzedza inne auta i nawet wciska się między dwóch kierowców.
Kłopoty z policja
Z ostatniego wpisu na tym koncie na Facebooku wynika, że ktoś zgłosił jego niebezpieczną jazdę na policję. Kierowca przyznał, że musi stawić się na komisariacie we własnej sprawie w czwartek (8 października).
„W czwartek mam konfrontację na policji z podpierdalaczem, ciekawe czy mają jego dane, wtedy się przyznam, żeby móc go wezwać do sądu, a jeśli nagrywal swoim pojazdem to trzeba go też zabezpieczyć sprawdzić dane soczewkowe przedniej szyby” – napisał w Internecie.
luz




