Społeczeństwo
„Niespójna, nielogiczna, wzajemnie się wykluczająca”. Sześć uwag biegłych ze sprawy Majtczaka do prywatnej ekspertyzy obrony
Opublikowano
2 godziny temu-
przez
luzZespół biegłych powołany do sprawy wypadku Sebastiana Majtczaka nie zostawił suchej nitki na ekspertyzie dr. inż. Łukasza Gila zamówionej przez obronę. Biegli wytknęli mu, że pomija fakty, albo interpretuje je niezgodnie ze materiałem dowodowym. „Takie działania Łukasza Gila mogą wskazywać na ich celowość i mają za zadanie doprowadzenie do sytuacji, w której Organy Procesowe pogubią się w analizie faktów, dowodów” – piszą biegli wytykając sześć największych błędów w prywatnej opinii

Na ostatnim posiedzeniu sądu w sprawie wypadku Sebastiana Majtczaka zeznawał zespół trzech biegłych, którzy zajmowali się rekonstrukcją zdarzenia. Nie mieli żadnych wątpliwości, że ślady na jezdni i inne dowody wskazują, iż to Majtczak jadący BMW ponad 300 km/h lewym pasem autostrady A1 stracił panowanie nad autem i wpadł na środkowy pas, gdzie uderzył auto rodziny podróżującej Kia Proceed.
W sądzie biegli wskazywali, że prywatna opinia kupiona przez rodzinę Majtczaków, która miała wskazywać rzekome wątpliwości co do przebiegu zdarzenia, nie jest poważnym dokumentem. Wykazali m.in., że jej autor – były policjant Łukasz Gil – nie umiał nawet prawidłowo sporządzić szkicu miejsca zdarzenia. Tak nieumiejętnie poskładał zdjęcia, że jego wymiary rozmijały się o ponad 100 m z rzeczywistymi.
Sześć uwag
W swojej opinii uzupełniającej zespół biegłych – Bogusław Śleziak, Jakub Curyło i Marek Długosz – odniósł się w sześciu punktach do ekspertyzy Łukasza Gila. Biegli zaznaczyli, że nie odnosili się do wszystkich zastrzeżeń eksperta wybranego przez obronę. „Gdyby to zrobiono, uwagi o istotnym znaczeniu przemieszałyby się i zlały z tymi mniej czy też w ogóle nieistotnymi, co tylko osłabiłoby ich wymowę i znaczenie” – wytłumaczyli.
Portal brd24.pl dotarł do dokumentu, w którym biegli w sześciu punktach wskazali największe wady prywatnego dokumentu.
Uwaga 1 dotyczyła niekonsekwencji wniosków i pomijania niewygodnych faktów.
„Prywatna ekspertyza nr 88/2025 Łukasza Gila jest niespójna, nielogiczna, wzajemnie się wykluczająca, pozbawiona głębszej analizy zdarzenia. Opiniujący w prywatnej ekspertyzie w żaden sposób nie odniósł się do śladów kryminalistycznych w postaci nagrań z kamer ujawnionych na miejscu zdarzenia” – wskazali biegli i dodali: „Wywody Łukasza Gila skupiły się na wybiórczych śladach zabezpieczonych przez policję, nieprawidłowym odczycie danych z systemu EDR pojazdów biorących udział w zdarzeniu oraz wyimaginowanej teorii dotyczącej koła dojazdowego”.
Uwaga 2 dotyczyła zagadnienia koła dojazdowego z pojazdu marki Kia ProCeed
„Ekspertyza Łukasza Gila została zbudowana na założeniu, że w pojeździe marki Kia ProCeed mogło być zamontowane koło dojazdowe, co mogło mieć wpływ na zaistnienie i przebieg zdarzenia” – piszą biegli w opinii.
I wskazują, że Gil nie był w stanie nawet prawidłowo podać prędkości dopuszczalnej tego koła zapasowego.
„Łukasz Gil nie posiada podstawowej wiedzy dotyczącej prędkości poruszania się na kole dojazdowym, o czym świadczy wskazanie w treści jego opinii, że 50 km/h to maksymalna prędkość dla tego koła, ale podana w milach, a nie w kilometrach” – wytknęli biegli.
Zauważyli też, że Gil napisał, iż koło było montowane na śruby, które mogły się odkręcić, a w tym modelu Kia Proceed koła montowane są nakrętkami do szpilek.
Uwaga 3 dotyczyła zagadnienia zawartości alkoholu we krwi uczestników zdarzenia
Biegli zauważyli, że Łukasz Gil w ekspertyzie wskazał, iż Sebastian Majtczak był trzeźwy. Zaznaczył jednak, że alkohol był w organizmie Patryka B., kierowcy Kia – 0,23 promila.
„Łukasz Gil w swoim sprawozdaniu zapomniał wskazać, że w organizmie pasażerki pojazdu marki Kia ProCeed stwierdzono we krwi 0,15 promila alkoholu etylowego, w moczu 0,21 promila alkoholu etylowego. Należy jeszcze wskazać, że również w organizmie dziecka jadącego w pojeździe marki Kia ProCeed stwierdzono we krwi 0,15 promila alkoholu etylowego, w moczu 0,21 promila alkoholu etylowego. Zestawienie obok siebie wyników analizy krwi pobranej od obu kierujących miało za zadanie celowe wskazanie, że kierujący pojazdem marki Kia ProCeed był w stanie nietrzeźwości, nie wspominając, że alkohol w ludzkim ciele po śmierci to wynik fermentacji gnilnej – zjawisko to to tak zwany alkohol pośmiertny. Zdaniem zespołu biegłych jest to wysoce nieetyczne i niemoralne” – czytamy w dokumencie.
Uwaga 4 dotyczyła początku zarzewia ognia w pojeździe marki Kia ProCeed
Biegli wytykają, że w swojej ekspertyzie Gil twierdził, iż nie widać momentu zderzenia pojazdów, a widać dopiero fazę ich ruchu obrotowego i uderzenia Kii w barierę – a następnie, na skutek deformacji zbiornika paliwa i iskrzenia – wybuch tego auta.
Zdaniem zespołu biegłych to „zafałszowania źródeł dowodowych rzeczowych i osobowych”.
Przytaczają w opinii zeznania dwóch świadków, którzy widzieli rozbłysk już przy zderzeniu samochodów BMW i Kia i że stanął on w płomieniach od razu. Te zeznania zgadzają się z materiałem dowodowym w postaci zapisu z kamery.
„Zespół biegłych jednoznacznie wskazał, że zarzewie ognia powstało w trakcie zderzenia pojazdów, a w trakcie rotacji pojazdu marki Kia ProCeed zarzewie ognia zostało wytłumione aż do miejsca zatrzymania, gdzie nastąpiło całkowite spalenie pojazdu. Nie jest więc prawdą, że zarzewie ognia powstało w wyniku uderzenia pojazdu marki Kia ProCeed w barierę drogową (ochronną)” – piszą biegli.
Uwaga 5 dotyczyła analizy zwymiarowanych śladów zdarzenia przeprowadzonych przez Łukasza Gila
W tej uwadze biegli w obszerny sposób wytłumaczyli, że prywatny ekspert obrony dokonał wymiarowania miejsca zdarzenia wykorzystując zdjęcia zrobione dronem przez biegłego Marka Długosza.
Nie uwzględnił m.in. dystorsji kamery (czyli geometrycznego zniekształcania obrazu). Wytknęli więc w tabeli różnice w pomiarach wynikające z błędów popełnionych przez Łukasza Gila.
„Zwymiarowanie przez Łukasza Gila śladów ujawnionych na jezdni na podstawie dokumentacji fotograficznej pozyskanej od pełnomocnika oskarżonego należy uznać za niewiarygodne metrycznie w zakresie wymaganym dla niniejszej analizy i nie powinny one stanowić podstawy dalszych obliczeń ani wnioskowania w opinii” – napisali biegli.
Uwaga 6 dotyczył sposobu wykonania ekspertyzy na zlecenie pełnomocnika oskarżonego.
„Jak wskazał wykonujący ekspertyzę Łukasz Gil, wydana opinia na zlecenie pełnomocnika oskarżonego stanowi bezstronną analizę sporządzoną w oparciu o najwyższe standardy pracy biegłych, zgodnie z metodyką postępowania w takich sprawach oraz przy zachowaniu najwyższej etyki zawodowej” – piszą biegli i zaraz dodają: „Zespół biegłych po zapoznaniu się z ekspertyzą zaprzecza, aby stanowiła ona analizę wypadku drogowego, gdyż w ekspertyzie Łukasza Gila brak jest analizy zdarzenia wypadkowego, przeprowadzenia rekonstrukcji wypadku lub obliczeń fizycznych i matematycznych (…) Ekspertyza nr 88/2025 nie nosi cech opinii eksperckiej, ponieważ nie zawiera wniosków końcowych, ekspert nie dokonał wyboru odpowiedniej metody badawczej (wybór metody należy do opiniującego)”.
I na koniec wytaczają najcięższe zarzuty:
„Przedstawiona prywatna ekspertyza powoduje, że rośnie subiektywizm ocen końcowych, a jeśli biegły – nie biegły sądowy – pomija oczywiste fakty, marginalizuje inne lub interpretuje je w sposób niezgodny z materiałem dowodowym, to wartość takiej pracy, mimo jej obszerności i szerokości tematycznej, jest znikoma (…).
Jest rzeczą zrozumiałą, że biegły niebędący biegłym sądowym, ani nawet rzeczoznawca samochodowy z listy Ministra Infrastruktury wykonujący ekspertyzę na zlecenie jednej ze stron w sprawie, reprezentuje jej interesy, stara się więc umniejszyć jej udział w przyczynieniu się do zaistnienia zdarzenia. Stosuje więc dość oryginalny sposób deprecjonowania faktów.
Takie działania Łukasza Gila mogą wskazywać na ich celowość i mają za zadanie doprowadzenie do sytuacji, w której Organy Procesowe pogubią się w analizie faktów, dowodów”.
Biegli zastrzegli, że nie odniosą się do wszystkich zastrzeżeń prywatnej opinii. „Nie jest możliwe omówienie i ustosunkowanie się do wszystkich zastrzeżeń, krytycznych uwag, przeinaczeń faktów, niekonsekwencji, a nawet złośliwych uwag zawartych w ekspertyzie prywatnej. Gdyby to zrobiono, uwagi o istotnym znaczeniu przemieszałyby się i zlały z tymi mniej czy też w ogóle nieistotnymi, co tylko osłabiłoby ich wymowę i znaczenie” – napisali.
Łukasz Zboralski




