Jak nieoficjalnie ustalił portal brd24.pl, po dołożeniu w grudniu nowych pytań do egzaminu na prawo jazdy, potem usunięto ok. 100 z nich. Powodem miały być błędy
Według informacji brd24.pl z państwowej bazy miało zniknąć około 100 z dodanych niedawno tam pytań egzaminacyjnych na prawo jazdy Fot. WORD Radom
W grudniu do państwowego sytemu bazy pytań na egzamin teoretyczny na prawo jazdy dodano około 300 nowych pytań przygotowanych przez działającą w Ministerstwie Infrastruktury specjalną komisję. Jak już ujawnił brd24.pl – wśród tych pytań pojawiło się całkiem nowe podejście dotyczące percepcji ryzyka i nikt z resortu nie poinformował o tej zmianie ani kursantów, ani instruktorów nauki jazdy, ani wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego, które prowadzą egzaminy.
Wskazaliśmy, że zły sposób, w którym w Polsce próbowano wprowadzić „test percepcji ryzyka” zaowocował m.in. pytaniami, które nie mają dydaktycznego sensu.
Okazało się jednak, że sprawa z nowymi pytaniami może być jeszcze poważniejsza.
Skasowane pytania. Jaki był powód?
Jak ustalił portal brd24.pl w dwóch niezależnych źródłach, po wgraniu nowych pytań do bazy, czyli uruchomieniu ich na egzaminach na prawo jazdy, potem skasowano około 100 z nich.
Według naszych informatorów powodem miało być nieprawidłowe ustalenie wartości punktowej pytań. Miały też być to pytania, które były merytorycznie błędne.
O tym, że skasowano pulę pytań z egzaminu, nie poinformowano m.in. wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego.
W związku z tym brd24.pl wysłał pytania do resortu Dariusza Klimczaka. Zapytaliśmy, jaki był powód skasowania pytań egzaminacyjnych, co będzie z kursantami, którzy przez te pytania mogli nie zdać egzaminu, kto odpowiadał w ministerstwie za zatwierdzenie tych pytań i kto zdecydował o ich wgraniu do bazy.
Poprzednia wpadka z pytaniami zakończyła się zwolnieniami w resorcie
Do podobnej afery z udziałem resortowej komisji układającej i recenzującej pytania na prawo jazdy doszło w 2022 r. Wówczas na egzamin trafiły pytania z błędami. Wychwycili je ludzie spoza resortu, bo widzieli je na egzaminach.
Ówczesny minister infrastruktury Andrzej Adamczyk publicznie przepraszał kursantów, którym przez błędne pytania mogło się nie powieść na egzaminie. Złe pytania wycofano. Adamczyk zlecił też kontrolę w odpowiadającym za egzaminowanie kierowców Departamencie Transportu Drogowego Ministerstwa Infrastruktury oraz komisji urzędników i ekspertów, która układa i recenzuje pytania. Zawiadomił też prokuraturę. Śledztwo nie doprowadziło do obciążenia żadnego urzędnika. Z pracy odszedł jednak wówczas szef departamentu i naczelnik jednego z wydziałów.