W stolicy i okolicach jeden taksówkarz od lat czycha na błędy kierowców i nie unika stłuczek. Czasem ma ich po kilka dziennie. Bezsilni są ubezpieczyciele, a policja nie potrafi w tej sprawie nic zrobić. Będzie mu jednak trudniej zarabiać na przewożeniu pasażerów – po pytaniach brd24.pl Uber zablokował jego konto
Jedna z kolizji z udziałem taksówkarza Dawida D. Źródło: Facebook/Warszafka po stolicy
Historia taksówkarza Dawida jest znana już nie tylko w stolicy, gdzie najczęściej miewa kolizje, ale i w całej Polsce. To kierowca, który ma niezwykłego pecha i stale przydarzają mu się na drodze kłopoty.
Jak pokazaliśmy wraz z Kanałem Zero, schemat postępowania jest utarty. Taksówkarz jeździ w miejscach, gdzie kierowcy w Polsce popełniają błędy. Na ofiary typuje najczęściej kobiety. Zwykle po kolizji proponuje rozliczenie w gotówce, bez wzywania policji. Zaczyna od 1500 zł, ale czasem zadowala się i mniejszymi kwotami.
Jak wyliczyli przedstawiciele ubezpieczycieli, Dawid w rok otrzymał ok. 100 tys. zł z odszkodowań wypłaconych z polis OC innych kierowców.
Warszawscy policjanci drogówki otrzymali zalecenie, by przy sprawach z nim związanych nie oceniać winy na miejscu, ale kierować sprawy do sądu. Poza tym jednak nic więcej zrobić nie chce ani policja, ani prokuratura. Ta ostatnia uznała, że poszkodowani, którzy wręczali taksówkarzowi gotówkę, powinni zgłosić ten fakt – i urzędy skarbowe mogą zbadać, czy ujawnił te dochody i odprowadził od nich podatki.
Uber: konto tego kierowcy zostało zablokowane
Wiadomo było, że kierowca Dawid porusza się kilkoma pojazdami, najczęściej srebrnymi fordami. Wcześniej pracował jako taksówkarz jednej z warszawskich korporacji, ale od dawna jeździ jako taksówkarz z firm na aplikacje.
Jak sprawdziliśmy, oferował przejazdy w aplikacji Uber. Zapytaliśmy więc koncern o to jaką ma kontrolę nad tym, komu udostępniają samochody przedsiębiorcy z licencjami na przewozy osób działający w tej firmie? Dopytywaliśmy też, czy Uber nie rozpoznaje sytuacji masowego udziału kierowców w kolizjach i jak reaguje?
Na te pytania Uber odpowiedział wymijająco. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi o to, jak prowadzona jest weryfikacja tych, którzy rzeczywiście siadają za kierownicą na mocy licencji, której udzielają im duże podmioty dysponujące i licencjami, i flotami pojazdów. Dowodem na fikcję takiego nadzoru jest fakt, że kierowca Dawid pracował w tej aplikacji.
„Uber współpracuje wyłącznie z licencjonowanymi kierowcami, którzy spełniają wszystkie wymogi określone w polskim prawie. Dodatkowo, każdego dnia dane kierowców w zakresie uprawnień do kierowania pojazdami są automatycznie weryfikowane w systemie CEPiK, co pozwala w czasie rzeczywistym potwierdzać ważność tych uprawnień. To rozwiązanie Uber wdrożył jako pierwszy na szeroką skalę” – odpisał na Uber. Dodano, że firma ma specjalną jednostkę, do której funkcjonariusze publiczni mogą zgłaszać nieprawidłowości.
Uber odpowiedział nam także, że konto taksówkarza Dawida zostało zablokowane.
„Firma nie akceptuje żadnej formy łamania prawa ani stwarzania niebezpieczeństwa dla innych, dlatego też konto tego kierowcy zostało zablokowane, co oznacza, że nie może on realizować przejazdów zamawianych za pośrednictwem aplikacji Uber” – czytamy w odpowiedzi.