Tragiczny wypadek z Dulczy Wielkiej pokazuje, jak ważne jest zabezpieczenie się w samochodzie. Dziecko, które jechało bez urządzenia przytrzymującego, zginęło. Mama nie zapięła swojej córeczki
Miejsce wypadku. Fot. Policja
22 września w Dulczy Wielkiej na Podkarpaciu zdarzyło się to, co dzieje się prawie codziennie na polskich drogach. Jeden z kierowców nie ustąpił drugiemu pierwszeństwa przejazdu.
Ze wstępnej oceny wynika, że w samo południe kierowca z busa firmy kurierskiej doprowadził do zderzenia z fiatem pandą. Tym małym osobowym samochodem jechał mama, druga dorosła osoba i 4-letnia dziewczynka.
Niestety dziecko zginęło z powodów obrażeń wielonarządowych. Jak ujawniła policja z Mielca, kobieta kierująca fiatem miała zapięte pasy, ale swoje dziecko przewoziła bez urządzenia przytrzymującego i nawet bez zapiętych pasów dla dorosłych.
Mama wiozła córeczkę z przedszkola do domu. Do przejechania miały kilkaset metrów.