Społeczeństwo
Kłopoty taksówkarza od stłuczek. Duże śledztwo prokuratury w sprawie wyłudzeń
Opublikowano
2 godziny temu-
przez
luzDawid D. uczestniczył przez lata w wielu kolizjach. Proponował rozstanie się bez wzywania policji i żądał gotówki. Obecnie uczestniczy w trzech sprawach sądowych po takich zderzeniach. Ale to nie wszystko. Jak ustalił brd24.pl prokuratura prowadzi duże postępowanie w sprawie wyłudzeń odszkodowań po kolizjach. Obejmuje dziesiątki zdarzeń

Taksówkarz Dawid D. używający najczęściej samochodów Ford od kilku lat siał postrach na ulicach stolicy i w okolicach Warszawy. Uczestniczył w wielu kolizjach i głównie ustawiał się w roli poszkodowanego, czyhając na błędy kierowców.
Dawid do szukania okazji wybrał sobie ronda. Głównie rondo Radosław w okolicach centrum handlowego Arkadia w stolicy oraz znajdujące się obok rondo Zdzisława Maklakiewicza. Według naszych informatorów potrafił jeździć po rondzie w kółko 15 minut, zanim wyszukał okazję do uczestniczenia w kolizji. Jego sposób działania jest prosty – najczęściej czeka na kierowców którzy na rondzie zmieniają pas. Wówczas po prostu nie hamuje. Czasem wykorzystuje nieprawidłowości w oznakowani – na przykład takie, jak na rondzie w Piastowie, gdzie zarządca ruchu źle wymalował linie poziome.
Schemat po kolizji był podobny i podawali go ci, którzy mieli nieprzyjemność uczestniczyć w tych kolizjach. Dawid D. od razu obwiniał drugiego kierowcę i proponował rozliczenie się w gotówce, bez wzywania policji. Proponował 1500 zł, czasem negocjował kwoty, gdy trafił mu się ktoś, kto nie chciał tyle zapłacić.
Nie wiadomo, ile osób zapłaciło mu za niewzywanie policji. Firmy ubezpieczeniowe szacowały w mediach, że rocznie z samych zgłaszanych szkód mógł otrzymywać nawet 100 tys. zł.
Postępowanie przygotowawcze. Dziesiątki świadków
Portal brd24.pl zajął się sprawą Dawida D. Ujawnialiśmy, że w sieci czasem przypadkowo pokazywał nagrania z dokładnie tych samych miejsc w stolicy i takich samych kolizji, tylko z innymi kierowcami.
Po naszych publikacjach policja nakazała stołecznym funkcjonariuszom nie kończyć kolizji z udziałem Dawida D. mandatami, tylko kierować takie sprawy do sądu. Jedna z nich niebawem skończy się przed Sądem Rejonowym dla Warszawy Śródmieścia. Dawid D. występował w niej jako świadek. To sprawa, w której policja uznała za winnego „ofiarę” taksówkarza, ale kierowca mandatu nie przyjął – zorientował się z kim miał do czynienia. Uznał, że Dawid D. celowo mógł przyspieszać, gdy on zaczął zmieniać pas ruchu.
Inna sprawa toczy się przed Sądem Rejonowym w Pruszkowie. To sprawa kolizji na rondzie w Piastowie. Dawid D. wjechał tam w samochód prawidłowo jadącej swoim pasem Magdaleny Ner. Policja skierowała sprawę do sądu. Taksówkarz próbował wykluczyć z rozprawy media – wskazując, że rzekomo skierował przeciw dziennikarzowi brd24.pl prywatny akt oskarżenia za zniesławienie. To mu się nie udało. Nie udało mu się też zasłaniania stanem zdrowia. Sąd utajnił tę część rozprawa, ale Dawid D. dalej odpowiada za spowodowanie kolizji. Proces jeszcze nie dobiegł końca.
Postępowanie przygotowawcze. Dziesiątki świadków
Tymczasem, jak ustalił brd24.pl, Dawid D. może mieć poważniejsze kłopoty niż procesy dotyczące pojedynczych kolizji.
Początkowo niechętna do działania w tej sprawie prokuratura jednak zajęła się masowymi kolizjami z udziałem tego taksówkarza. W Prokuraturze Okręgowej w Warszawie prowadzone jest postępowanie przygotowawcze dotyczące wyłudzania odszkodowań komunikacyjnych. Do tej sprawy śledczy zgromadzili dziesiątki kolizji z udziałem Dawida D. i świadków, którzy mieli z nim zdarzenia.
Prokuratorzy jeszcze nie postawili zarzutów, śledztwo trwa.
W maju po jednej z kolizji, kobieta rozpoznała Dawida D. i skojarzyła go ze sprawą uczestniczenia w licznych kolizjach. Nie zgodziła się na propozycję, by zapłacić mu 1500 zł. Wezwała policję. Funkcjonariusze zatrzymali Dawidowi D. prawo jazdy. Uznali, że odpowiedzialność za zdarzenie nie leży wyłącznie po stronie kobiety z peugeota. Na drodze bowiem należy unikać niebezpiecznych sytuacji, gdy zachowuje się ostrożność i zasadę ograniczonego zaufania. Zdaniem policjantów Dawid miał i czas i miejsce, by uniknąć kontaktu pojazdów.
Sprawę skierowali do sądu i zatrzymali Dawidowi D. prawo jazdy. Funkcjonariusze wysłali też wniosek do starosty o skierowanie Dawida D. na badania lekarskie, które potwierdzą, że jest zdolny do prowadzenia pojazdów.
Łukasz Zboralski




