Społeczeństwo
Naczelnik drogówki uderzył rowerzystę i odjechał. Nie stracił nawet prawa jazdy
Opublikowano
1 godzinę temu-
przez
Andrzej ŁapaNaczelnik drogówki w Gryfinie Jarosław Ł. potrącił 72-letniego rowerzystę. Nie wezwał służb ratunkowych i odjechał. Prokuratura Rejonowa w Stargardzie postawiła mu zarzuty spowodowania wypadku i nieudzielenia pomocy poszkodowanemu. Jednak według śledczych nie doszło do ucieczki z miejsca zdarzenia. Prokuratura nie zabrała policjantowi prawa jazdy

11 maja 2026 roku około godziny 9.40 na skrzyżowaniu ulic Podlaskiej i Hugona Kołłątaja w Gryfinie naczelnik miejscowej drogówki jechał prywatnym samochodem. Nie ustąpił pierwszeństwa prawidłowo jadącemu 72-letniemu rowerzyście.
Poszkodowany doznał obrażeń wymagających hospitalizacji. Jak ustalono później, obrażenia skutkowały naruszeniem czynności narządu ciała lub rozstrojem zdrowia trwającym dłużej niż siedem dni. Zatem zderzenie zakwalifikowano jako wypadek.
Odjechał i wrócił po godzinie
Z relacji świadków i doniesień lokalnych mediów wynikało, że szef gryfińskiej drogówki po spowodowaniu wypadku nie wezwał pomocy dla poszkodowanego oraz… odjechał z miejsca wypadku. – Ustalono, że funkcjonariusz po potrąceniu rowerzysty odjechał z miejsca zdarzenia – potwierdza brd24.pl prokuratora Julia Szozda, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. Sprawa, ze względu na to, że dotyczy miejscowego policjanta, została przekazana do Prokuratury Rejonowej w Stargardzie.
Pewnym jest też, że do uderzonego rowerzysty wezwano pomoc, ale nie zrobił tego sprawca wypadku. – Nie był to podejrzany, była to inna osoba – informuje rzeczniczka prokuratury.
Nie wiadomo, jak długo naczelnik pozostawał poza miejscem wypadku, dokąd właściwie pojechał oraz o której godzinie wrócił. Prokuratura odmówiła ujawnienia tych informacji, powołując się na dobro śledztwa. Ustaliliśmy, że policjant złożył prokuraturze wyjaśnienia dotyczące przyczyn odjazdu i późniejszego powrotu.
Odjechał, ale nie zbiegł?
1 października 2026 roku – po blisko 5 miesiącach od wypadku – policjantowi przedstawiono zarzut popełnienia czynu z art. 177 § 1 Kodeksu karnego w zbiegu z art. 162 § 1, w związku z art. 11 § 2 k.k. Śledczy zarzucają zatem policjantowi zarówno spowodowanie wypadku drogowego, jak i nieudzielenie pomocy poszkodowanemu w wypadku.
Pomimo potwierdzonego odjazdu z miejsca wypadku prokuratura nie zastosowała jednak art. 178 § 1 k.k., przewidującego zaostrzenie odpowiedzialności karnej między innymi wobec sprawcy, który zbiegł z miejsca zdarzenia. Dlaczego?
– Zbiegnięcie z miejsca zdarzenia to zawsze działanie celowe, ukierunkowane na uniknięcie odpowiedzialności za ww. przestępstwo – wyjaśnia prokurator Szozda. Uzasadnia, że samo oddalenie się z miejsca wypadku nie wystarcza do zastosowania tego przepisu. Konieczne jest ustalenie, że sprawca działał w celu uniknięcia odpowiedzialności karnej, na przykład utrudnienia ustalenia jego tożsamości, okoliczności wypadku czy stanu trzeźwości. – W realiach niniejszej sprawy z sytuacją taką nie mieliśmy do czynienia – twierdzi rzeczniczka prokuratury.
Badanie trzeźwości niemal półtorej godziny po wypadku
Prokuratura zapewnia, że funkcjonariusz był trzeźwy. – Wynik badań wykazał, że podejrzany był trzeźwy w chwili zaistnienia wypadku – poinformowała rzeczniczka.
Problem w tym, że badanie wykonano dopiero 84 minuty po wypadku. Brd24.pl ustalił, że trzeźwość Jarosława Ł. sprawdzono o godzinie 11.04. Tymczasem do wypadku doprowadził około godziny 9.40.
Pasażer nie został przesłuchany od ponad pięciu miesięcy
Jak ustaliliśmy, do teraz nie przesłuchano jeszcze jednego z potencjalnie najważniejszych świadków zdarzenia – pasażera Jarosława Ł. – W samochodzie funkcjonariusza znajdowała się jeszcze jedna osoba, została ona ustalona, zostanie ona przesłuchana w charakterze świadka – informuje rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Szczecinie, prokurator Julia Szozda.
Policjant w chwili wypadku poruszał się prywatnym samochodem. W lokalnych mediach oraz na facebookowych grupach pojawiają się jednak informacje, że naczelnik drogówki miał w tym czasie pełnić służbę. Na pytania o tę kwestię Prokuratura Okręgowa w Szczecinie odpowiedzieć nie chce. – Ze względu na dobro postępowania na obecnym jego etapie odpowiedź na powyższe pytanie nie zostanie udzielona – przekazała prokurator Szozda.
Ustaliliśmy, że sprawą wypadku oraz późniejszego zachowania szefa gryfińskiej drogówki zajmowało się także Biuro Spraw Wewnętrznych Policji z Wydziału w Szczecinie.
Prawo jazdy wciąż ma. Jarosław Ł. dalej może jeździć
Pomimo przedstawionych zarzutów spowodowania wypadku drogowego i nieudzielenia pomocy poszkodowanemu naczelnik gryfińskiej drogówki nie stracił prawa jazdy. – Po zdarzeniu nie zatrzymano funkcjonariuszowi prawa jazdy, prokuratura nie rozważała zastosowanie takiego środka – przekazała prokurator Julia Szozda.
Konsekwencje służbowe również nie nastąpiły bezpośrednio po zdarzeniu. Funkcjonariusz został zawieszony w czynnościach służbowych dopiero 2 października 2026 r., a więc niemal pięć miesięcy po potrąceniu rowerzysty i dzień po przedstawieniu mu zarzutów przez prokuraturę.
Andrzej Łapa




